Description
Tej wiosny, widzowie Perth, Adelaide i Sydney będą mieli okazję obejrzeć
Krzysztofa Kaczmarka w monodramacie Alka Silbera “Ludzie, dokąd wyście przyjechali?”
Opowieść o utracie domu i odnalezieniu nowego. Jest to opowieść o migracji, o rozczarowaniach i sukcesach.
Australia, wczesne lata 60-te. Nieznany i odległy kraj, gdzie wszystko wydaje się staroświeckie, zacofane i obce. Młodzieniec, Alek, próbuje odnaleźć siebie w tej niechcianej rzeczywistości. Rzeczywistości, która odebrała mu miłość życia, przyjaciół, ukochana Warszawę i życie, które było mu znane.
Czy będzie w stanie poradzić sobie z odosobnieniem? Czy kiedykolwiek powróci do ukochanych miejsc? Czy kiedykolwiek nazwie Australię swoim domem?
W tym monodramie opartym na wspomnieniach Alka Silbera, Krzysztof Kaczmarek zabiera nas w podróż w czasie, rysując słowem obrazy z życia migranta. Obrazy, które pokazują nadzieje, upadki i radości budowania nowego życia w nieznanym otoczeniu.
👉 Zobacz recenzje „Ludzie, dokąd wyście przyjechali?”
✍️Autor:
• Alek Silber
🖋️Adaptacja:
• Krzysztof Kaczmarek
🎭 Obsada:
• Krzysztof Kaczmarek (https://www.kristofkaczmarek.net/)
🎬 Konsultacje reżyserskie
• Kasia Kaczmarek
• Nic Velissaris
📍 Trasa obejmuje:
• Perth
• Sydney
📣 Organizator: Polish Stars Down Under – info@psdu.com.au
📞 Kontakt:
Lukasz: 0433 969 355 / info@psdu.com.au
Beata (SMS only): 0431 875 755 / theatre.exit@gmail.com


Irena Domagała –
Jakiś czas temu, w Chum Creek nieopodal Healesville, w położonym w pięknej scenerii australijskiego buszu teatrze, obejrzałam oparty na wspomnieniach Alka Silbera monodram “Ludzie, dokąd wyście przyjechali?”. Sugestywna gra Krzysztofa Kaczmarka, aktora rozumiejącego doskonale emigranckie dylematy, wiodła nas w świat wydarzeń, tak bardzo znajomych. Surowość scenografii harmonizowała z dobrze znanymi chwilami, kiedy rozpoczynając nowe życie zostawiamy za sobą wszystko co materialne i niematerialne, a każdy przywieziony drobiazg staje się talizmanem, relikwią niemal łączącą nas z tym co utracone.
Pomimo pokoleniowych różnic w doświadczaniu emigracji, autentycznością przekazu, Krzysztof Kaczmarek poprowadził nas we wspólny świat doświadczanych emocji – straty, tęsknoty ale także rodzącej się nadziei i determinacji, by zieleń i złoto stały się równie bliskie jak biel i czerwień. Wielu z nas boleśnie przekonało się także o tym, że podczas gdy tutaj budowaliśmy swój nowy świat, ten stary ktoś przebudował bez naszego udziału. Kiedy stęsknieni go odwiedzamy, przekonujemy się, że nic nie jest już takie jak było. I znowu błądzi po głowie znajome pytanie – ludzie, dokąd ja przyjechałem? I jak Alek wracamy do domu… do Australii.
Jerzy Krysiak –
Teatr Exit z Melbourne wyrusza w tournée po Australii ze spektaklem „Ludzie, dokąd żeście przyjechali”, opartym na książce Alka Silbera.
Nie mam wątpliwości, że będzie to nie lada teatralna gratka dla mieszkańców Adelaidy, Perth i Sydney.
Podczas pokazów w Melbourne atmosfera już przed rozpoczęciem nabierała charakteru artystycznego happeningu.
Jednak prawdziwe czary zaczynają się dopiero po wejściu do sali. Za drzwiami zostaje codzienność, a cała przestrzeń należy wyłącznie do Krzysztofa Kaczmarka – mistrza sceny, który prowadzi publiczność w podróż po zakamarkach ich własnych wspomnień.
Mogę to powiedzieć bez wahania – i powtórzyć za każdym, kto miał okazję obejrzeć przedstawienie. Bywało, że w poprzednich realizacjach wytykałem drobne uchybienia, lecz tym razem? Absolutna perfekcja. Krzysztof i Beata Kaczmarek dopracowali każdy detal.
Energia i ekspresja aktorskiej gry sprawiają, że widz przeżywa każdą rozterkę, każdy dramat i każde zawiedzione oczekiwanie bohatera. Prawdziwy teatr to taki, który nie pozwala oderwać od siebie uwagi – i właśnie tak było w Exit: intensywnie, wciągająco, niemal hipnotycznie.
W australijską podróż teatralną wraz z Krzysztofem wybiera się również Beata Kaczmarek. To znakomita wiadomość! Bo to właśnie ona w poprzednich spektaklach z pełnym profesjonalizmem czuwała nad stroną techniczną. Światło i dźwięk nie były dodatkiem, lecz istotną częścią narracji, budującą napięcie i nastrojowość.
Tych, którzy zdecydują się uczestniczyć w tym wydarzeniu, mogę zapewnić: przedstawienie nie kończy się wraz z ostatnim zgaszonym reflektorem. To już tradycja, że publiczność i artyści spotykają się jeszcze w „amfiteatrze”, gdzie rozmowy o sztuce potrafią trwać godzinami. Sam, nawet gdybym oglądał ten spektakl wielokrotnie – wrócę raz jeszcze.
Zachęcam Was, byście poszli w moje ślady. Satysfakcja gwarantowana!